Archiwa tagu: Pacyński

Święto wojska, bitwy i zdarzeń nadprzyrodzonych

Czas przypomnieć Tomasza Pacyńskiego, który powoli staje się prorokiem ignorowanym przez większość.

„Typowy produkt armii, dla której sztandary i kapelani byli ważniejsi od uzbrojenia.(…) Przypomniał sobie smarkaczy w harcerskich mundurkach, z przedpotopowymi, pięciostrzałowymi mosinami, wyciągniętymi z arsenału szkolnego kółka strzeleckiego, i starszego człowieka, który im towarzyszył, księdza o płonących fanatyzmem oczach.

Nie skończyło się najgorzej. Kapelan nie zdążył poprowadzić wyrostków do ataku na niemieckie linie. Nie okrył się nieśmiertelną chwałą jak jego poprzednik, który przed laty wygubił podobnych gówniarzy w bezsensownej szarży na bolszewickie maximy.

Dowódca batalionu, którego stan osobowy wynosił trochę ponad pluton, nawet nie wysłuchał natarczywych żądań, by skierować ochotniczy oddział do boju, w imię Boga, Honoru i Ojczyzny. Popukał się w głowę, uznając propozycję za ponury żart. Nie zwrócił też uwagi na wykrzykiwane obelgi o zdrajcach, zapijaczonych Żydach i tchórzach, kiedy żołnierze odbierali karabiny nieletniemu wojsku. Przyglądał się spokojnie miotającemu się fanatykowi, pociągając jednocześnie z manierki, co dawało podstawy do niektórych wyzwisk. Dopiero gdy harcerzy odprowadzono pod eskortą na tyły, a niedoszły bohater narodowy siedział w chlewiku, służącym za tymczasowy areszt, pozwolił sobie na skwitowanie całej sytuacji. Zwięźle, krótko i niecenzuralnie.

Sam zastrzeliłby takiego sukinkota na miejscu. Jak ktoś chce popełnić samobójstwo, wbrew własnej religii, to niech sam idzie na czołgi nawet z kropidłem. Ale niech nie ciągnie nikogo za sobą.

Niedoszły bohater miotał się, grożąc na przemian sądem Bożym i polowym, zapewniając o gotowości do wszelkich poświęceń, ze śmiercią w obronie prawdziwej wiary na czele. Dobry Bóg wysłuchał jego próśb dość szybko, następna salwa z ciężkich haubic trafiła w polskie pozycje, a jeden z pocisków rozbił chlewik. Stwórca jak zwykle walił nieco na oślep, pozostałe pociski trafiły w punkt opatrunkowy, rozwiązując przy okazji problem rannych, dla których nie można było znaleźć transportu. Niezbadane są wyroki boskie.”

M5

 

Fatalna sprawa. Ale nikogo nie potępiajmy. To nie mocarstwa wywołały to wszystko. To te małe państewka, te nieodpowiedzialne.

 

/Nevil Shute „Ostatni brzeg”/

 

 

 

%d blogerów lubi to: