Archiwa tagu: książka

Kupiłem se niesłuszną książkę

Niesłuszna bo o historii rosyjskiej rewolucji (tak to już setna rocznica, a kto się doliczy która miesięcznica) napisana w dodatku przez mojego ulubionego pisarza, który jest komunistą.

Fajnom ksionżke se kupiłem

A kto nie zna ten trąba!

ian

Pierwsze wydanie (UK)

Fajnom ksionżkę se kupiłem

Ino że ona w zero-jedynkowym systemie i kartki nie szeleszczą, ale to mój pierwszy Gibson nie z papieru. Jaja panie Staszku…

book

 

Beton i krzaki, szary i zielony…

Była wtedy jakaś zbuntowana, inteligentna młodzież, choć niekoniecznie z inteligencji się wywodząca. Zbuntowane dziewczyny i chłopcy w glanach, zainteresowani nowością, Zachodem, ale tym kontrkulturowym, lewicowym. Nie znosili komunistów i Kościoła katolickiego. Cenili sobie niezależne myślenie, kochali kulturę. Tego już nie ma. Nawet się nie zorientowaliśmy, jak to znikło w ciągu lat 90. Jedni pewnie poumierali, zaćpali się, inni się zmienili, weszli w skórę żołnierzy kapitalizmu.

Okazali się za słabi, za wrażliwi?

Nie… Myśmy ich zabili. My i Kościół katolicki.

magda

 

Kościół? Dlaczego?

– A przypomnij sobie: w 1991 roku 49 procent ludzi było za niekaralnością aborcji, a tych, którzy chcieli karać – 48 procent. Władza, nie licząc się z tym, wbrew niewielkiej, ale jednak większości, wprowadziła ultrakatolickie prawo i cała Polska dostała wtedy lekcję: demokracja jest gówno warta, racja jest gówno warta, myślenie jest gówno warte – będzie tak, jak chce Kościół katolicki. Teraz się wszyscy dziwią, że wszędzie panuje konformizm, każdy się boi powiedzieć cokolwiek przeciwko temu, co mówi szef, nauczyciel etc. Tym ludziom powiedziano: demokracja nie ma żadnego znaczenia, jeżeli chcecie mieć trochę osobistej wolności, to musicie się dorobić, musicie ją sobie kupić. I w ten sposób ludzie zostali skurwieni. Nie tyle zmarginalizowani, co znieprawieni. Ci, co nie umarli lub nie wyjechali, w większości przestali wierzyć w sens jakiegokolwiek innego działania poza egoistycznym, tak sądzę.

Tym razem czarna książka z fotografiami.

Doczekałem się, że przecenili…

zdj. Daido Moriyama

zdjęcia – Daido Moriyama

Dedykacja autora:

Dla takich jak ja, którzy nie mają ‚rodzinnego miasta’ by do niego wrócić, którzy podążają za marzeniem o ‚rodzinnym mieście’, zachowując się jak rozpuszczone dzieci  choć z wiekim przecież zdają sobie sprawę, że ‚rodzinne miasto’ to rozdęta utopia niezliczonych ułamków wspomnień z dzieciństwa.  Coś takiego jak ‚prawdziwy krajobraz'(…)

/Daidō Moriyama (森山 大道) – „Tales of Tono” /

Bezmyślne siedzenie na starych cmentarzach

O najnowszej książce Krzysztofa Vargi-„Czardasz z mangalicą” poinformowała mnie z daleka moja ulubiona filmoznawczyni, zakochana aktualnie w kinie jakiegoś kolejnego dziwnego kraju. Którego? Tym razem nie wiem. Zawsze informuje mnie o nowych wieściach z Wołowca, a ja udając znudzenie podążam za nimi po cichu by zaraz wybuchnąć wrodzonym cynizmem na temat i przy okazji odwdzięczyć się marginalnym emigrantem niemieckim, w dodatku dawno nieżyjącym.

Tym razem bawiąc się parafrazą w zemście za przypominanie hurki, jabłkowej papryki, Drehera, korhelyleves i wina z Villány mogę napisać:

Polski turysta, jak sądzę, najchętniej zwiedza Polskę, ponieważ tylko Polska może dać polskiemu turyście niezbędny ładunek polskości, zresztą ja sam czuję się często jak polski turysta w Polsce, nie ma lepszego kraju dla polskiego turysty, cała zagranica – wyjąwszy oczywiście Kresy – jest w zasadzie dla polskiego turysty nieciekawa.

Czardasz

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

A książkę proszę zakupić, finansując bezmyślne siedzenie na starych cmentarzach. Cóż bowiem przynosi większy spokój niż oddanie się bezmyślności wiedząc, że książka sprzedaje się dobrze. Na zdrowie.

Moja łazienka

Właśnie czytam książkę.

bath

Pisarze mówią że…

„W istocie nieznajomi ludzie nie siadają na ławkach zajętych przez nieznajomych ludzi, zachowanie takie byłoby wysoce niehigieniczne. Po to jest Facebook, żeby nie siadać obok nieznajomych w parku, żeby nie pobrudzić się rozmową z drugim, niespodziewanym człowiekiem”.

/Ignacy Karpowicz – „Ości”/

zdj. Samolot

zdj. Samolot

%d blogerów lubi to: