Fajnom ksionżke se kupiłem

(wiadomo, na czytniku książki się zbiera, a nie czyta)

A leci ona tak:

” Kilkanaście miesięcy przed naszą pierwszą rocznicą ślubu Fred powiedział mi, że gdy przyrzeknę urodzić mu dziecko, najpierw zabierze mnie w wybrane przeze mnie miejsce na świecie. Bez zastanowienia wybrałam Saint-Laurent-du-Maroni , nadganiczne miasto w północno-wschodniej Gujanie Francuskiej, leżące a pólnocnym wybrzeżu Oceanu Atlantyckiego w Ameryce Południowej. Od długiego czasu chciałam zobaczyć ruiny francuskie kolonii karnej do której kedyś wysyłano zatwardziałych kryminalistów nim dostarli się na Diabelską Wyspę. W ‚Dzienniku złodzieja’ Jean Genet pisał o Saint-Laurent jako o świętej ziemi i o więźniach pełnych poświęcenia i empatii. W swoim Dzienniku pisał o nienaruszalności hierarchii zbrodni , o męskiej świętości ukoronowanej kwieciem w okrutnych objęciach Gujany Francuskiej. Genet wspiał się po drabinie do niej – poprawczak, drobny złodziej, trzy razy złapany. Lecz gdy został skazany, więzienie ktore darzył taką admiracją zostało już zamknięte… Genet odsiedział wyrok w więzieniu Fresnes, gorzko lamentując, że już nigdy nie dostąpi wyżyn do których aspirował'”.

Gdy dotarli do Saint-Laurent Patti zabrała trzy kamienie dla Geneta i choć nigdy go nie spotkała to po dwudziestu latach odwiedziła cmentarz w Maroku niedaleko Tangieru; zostawiła te trzy kamienie na jego grobie.

Patti

Otagowane:

%d blogerów lubi to: