Z cyklu – szęśliwi ateiści

Dzisiejszy obiad:

Dziki, łowiony łosoś, pieczony w organicznym boczku (prawdziwy boczek z wolno biegających świń, rasy sięgającej XIV wieku), ocet balsamiczny z Modeny, młode ziemniaki z wyspy Jersey, brokuły z sokiem cytrynowym.

zdj.i konsumpcja  -Samolot

zdjęcie i konsumpcja – Samolot

Popijając posiłek pożywnym francuskim winem (to nie błąd wino jest czerwone!)

zdjęcie i konsumpcja - Samolot

zdjęcie i konsumpcja – Samolot

Otagowane:, ,

8 komentarzy do “Z cyklu – szęśliwi ateiści

  1. zet00 18/04/2014 o 10:48

    a na pierwsze żurek w chlebie

    • romeksamolot 18/04/2014 o 13:11

      dlaczego nie chleb z żurkiem?

      • zet00 19/04/2014 o 09:12

        kolejność w zasadzie dowolna

        • romeksamolot 19/04/2014 o 11:13

          Ufff… ulżyło mi. Czasy się zmieniają jednak.

  2. blaaszka 18/04/2014 o 12:12

    i jajeczko, prawdziwe, od celtyckiej kury z majonezikiem duńskim

    • romeksamolot 18/04/2014 o 13:18

      Jajka to od wolnodziubiącej kury czarno-ogoniastej, a majonez normalny Hellmann’s receptury oryginalnej jak w USA, nie zmienionej na rynek polski.

      • zet00 19/04/2014 o 09:28

        nawet majonez gorszy…

        • romeksamolot 19/04/2014 o 11:18

          Nie wiem czy gorszy – inny smak , mało chemii. Moim ulubionym jest http://goo.gl/cBIS6h – jak prosto z petrochemii ale miodzicho (mało oleju to nie może się nazywać majonez).

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: