A ja na obiad w piątek jadłem

wieprzową kiełbaskę pieczoną z cebulką, ziemniaczki i zielony groszek, a do popicia cabernet sauvignon

sausage

Kuszenie, kuszenie,

dokoła mnie…

/Niosący światło/

REKLAMA:

Screen

Otagowane:,

10 komentarzy do “A ja na obiad w piątek jadłem

  1. koszyczek 29/03/2013 o 05:54

    Fantastisch. A ja właśnie wczoraj przyglądałam się w sklepie zielonemu groszkowi.

    • romeksamolot 29/03/2013 o 09:27

      a ma pani takie piękne widoki dookoła

  2. Mirosław Ryszard Makowski 29/03/2013 o 06:32

    w sam raz na Białe Święta. (= zielony Plastik.)

    • romeksamolot 29/03/2013 o 09:27

      Panu zazdrość bo pan miensa nie je.

  3. Mirosław Ryszard Makowski 30/03/2013 o 12:31

    Tak. u nasz = Mało Zielonych. (więcej Czerwonego.)

  4. romeksamolot 30/03/2013 o 12:37

    Buraczki też dobre.

  5. zet00 30/03/2013 o 16:46

    na emigracji człowiek wie że żyje

  6. romeksamolot 30/03/2013 o 17:18

    Talibów nie ma.

  7. zet00 30/03/2013 o 18:23

    aha
    a więc nie ma tak różowo
    istotne braki jednak są

  8. romeksamolot 30/03/2013 o 19:54

    Tak Emigracja nie jest taką potęgą jakby się wydawało.

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: